Tragedia An-12 SP-LZA w dniu 13.05.1977r.

Kraków 2008-12-20

Katastrofa Polskiego samolotu An-12. 1977 rok.

Antonow An-12 nr 6344307 nb 50. Dostarczony w dniu 29.09.1966 roku. W okresie czerwiec-lipiec 1967 roku, używany jako samolot PLL LOT z rejestracją SP-LZA. Także w okresie od sierpnia 1976 roku do czasu katastrofy w dniu 13.05.1977 roku, używany jako samolot PLL LOT.


W dniu 13.05.1977 roku, samolot An-12 SP-LZA nb 50 nr 6344307 wykonywał lot na trasie Rzeszów-Bejrut (stolica Libanu). Międzylądowanie odbyło się w Warnie w Bułgarii, celem dotankowania samolotu. Zatankowano wówczas 9 400 kg nafty lotniczej. Taka ilość paliwa wystarczała na lot do Bejrutu i z powrotem do Warny bez konieczności tankowania w Bejrucie. Odległość Warna-Bejrut to 1 230 km. W Warnie za paliwo płacono rublami transferowymi, a w Bejrucie trzeba byłoby zapłacić US$. W tym czasie, do Warny, kurort Złote Piaski, przybywało wielu Polaków.

Lot do Bejrutu (LO 6883) przebiegł rutynowo. Podchodząc do lądowania na lotnisku w Bejrucie, które leży w dzielnicy Khalden, rozbił się około godziny 8:45 czasu lokalnego. Lotnisko w Bejrucie to wówczas jedyny cywilny port w Libanie. Zginęła cała załoga, dziewięć osób. Samolot wiózł do Libanu ładunek truskawek. Wydane przez kontrolę naziemną w Bejrucie polecenie skierowania się na wyznaczony tor schodzenia z powodów językowych zostało powtórzone dwa raz. Wkrótce kontakt z samolotem został utracony. Maszyna uderzyła w zbocze góry na wysokości 700 metrów, w odległości 8 km od lotniska. Miejscowość Aramousz ( Armroussieh ).

Lotnisko w Bejrucie należało do niebezpiecznych. Nie działały systemy naprowadzania, nie było obsługi naziemnej.

Sprawa do dnia dzisiejszego nie jest wyjaśniona, a jej kulisy ukryte. Wszystko tajne przez poufne. Ujawniona korespondencja radiowa załogi z wieżą w Bejrucie, nie wnosi nic do sprawy. Oczywiście, można przyjąć tezę o błędzie załogi i uderzenie w górę, gdyby nie to zdjęcie, które kilka lat temu odkryliśmy w sieci.

Polski Antonow An-12 SP-LZA rozbity w Bejrucie. 1977 rok. Zdjęcie LAC
Polski Antonow An-12 SP-LZA rozbity w Bejrucie. 1977 rok. Zdjęcie LAC

Bez wątpienia są to szczątki Polskiego Antonow An-12. Tylko co robią w usterzeniu te trzy duże dziury, jakby po odłamkach pocisków?

Wówczas, w naszym środowisku, wszyscy powtarzali, że samolot został zestrzelony. Trzeba wiedzieć, że w latach 1975-1990, w Libanie trwała wojna domowa, w którą były zaangażowane także Syria i Izrael. Drugi aspekt to kwestia przewożonego ładunku. Wieść gminna głosiła, że samolot przewoził broń. Ściśle karabiny maszynowe, leki i mięso (wołowinę) Jeśli tak, to zaangażowaliśmy się w nierozwiązywalny konflikt, z którego nasz naród nic nie miał, tylko łzy po najbliższych.

Dwa tygodnie wcześniej, podczas startu samolotu An-12 SP-LZA z Bejrutu, maszyna została trafiona w lewą burtę. Pocisk z działka przebił poszycie ładowni i zostawił dziurę wielkości piłki tenisowej. Nie była groźna, ale wszyscy zapamiętali, że już raz „ktoś” do nich strzelał.

Przed lądowaniem w Bejrucie, samolot An-12 SP-LZA został zatrzymany w holdingu lotniczym, aby przepuścić bułgarski samolot lądujący awaryjnie. Może to spowodowało, że wróg namierzył Polski samolot.

Nie jest prawdą, jak podają media polskojęzyczne, że załoga była niedoświadczona. Podpułkownik pilot Henryk Bajer miał nalot 6 200 godzin, podpułkownik pilot Tadeusz Florek miał nalot 5 800 godzin. Pozostali mieli naloty rzędu 3 000 - 5 500 godzin, a na samolotach Antonow An-12 latali od 1966 roku i należeli do najbardziej doświadczonych lotników samolotów transportowych w Polsce.

Prawdą jest, o czym wiedzą zainteresowani, że ciała ofiar przywieziono do Polski, na lotnisko Balice, w drewnianych trumnach, a w nich metalowe zalutowane. Rodzinom nie pozwolono zobaczyć ciał swoich bliskich.

Czy kiedykolwiek dowiemy się całej prawdy, czy nadal będziemy pływać w domysłach i poszlakach? Obawiam się, że brak dekomunizacji i lustracji umocnił cienie PRL, a różne komercyjne środki komunikowania mają żer i karmią społeczeństwo sensacją. Wiele dokumentów dotyczące katastrofy zniszczono. Zniszczono całą dokumentację samolotu i jego zdjęcia. 
Załoga; podpułkownik pilot Henryk Bajer (kapitan statku), podpułkownik pilot Tadeusz Florek (pierwszy pilot), podpułkownik nawigator Jan Kowalik, podpułkownik Jerzy Grzywalski, major Adam Rybak, kapitan Janusz Lech, chorąży Kazimierz Krupa, NN, NN. Cześć ich pamięci!

Opracował Karol Placha Hetman