MiG-25 dla Polskiego Lotnictwa.

Kraków 2009-09-10

Niedoszły zakup myśliwców MiG-25 dla Lotnictwa Polskiego.

MiG-25 nb 38 w 1980 rok. Zdjęcie Magazin WWS
MiG-25 nb 38 w 1980 rok. Zdjęcie Magazin WWS

Nie wiemy jak to się stało, ale Polska nie kupiła myśliwców MiG-25 i z dzisiejszej perspektywy należy powiedzieć, że bardzo dobrze. Bez wątpienia ci, którzy mieli coś w tym temacie do powiedzenia, prawidłowo ocenili ten samolot i nie dopuścili do wydania niewłaściwie pieniędzy podatników. Nacisk Kremla na zakup samolotów MiG-25 przez państwa UW był duży. Samolot ten miał zwalczać samoloty szpiegowskie osiągające prędkość Ma>3.

Od 1964 roku, amerykanie wiedzieli o istnieniu rosyjskiej maszyny zdolnej do lotu z trzykrotną prędkością dźwięku. Lecz na jej temat wiedzieli bardzo niewiele. Budziła ona wielkie zainteresowanie wojskowych z USA. Amerykanie wyznaczyli nagrodę, dla tego, kto dostarczy im samolot. Wizytówką tej maszyny były rekordy ustanowione przez nią, pod oznaczeniem E-266. Pomimo, że Rosjanie w 70-latach wprowadzili na uzbrojenie około 400 maszyn nikt na Zachodzie nie znał parametrów lotnych, a nawet z bliska nie oglądał tej maszyny, do czasu ucieczki oficera pilota Bielenki.

W dniu 6.09.1976 roku, pilot czerwonej armii Wiktor Bielenko uprowadził do Japonii jeden z najbardziej niezwykłych samolotów świata MiG-25, którego egzemplarz został wyprodukowany i wprowadzony na uzbrojenie zaledwie w marcu 1976 roku.

Amerykanie mieli w rękach ten samolot przez 67 dni. Przy pomocy Bielenki poznali wszystkie parametry t-t. Rozebrali go na części. Zwracając samolot Rosjanom, i nawet nie kwapili się złożyć go z powrotem. Oddali go spakowanego w kilkunastu drewnianych skrzyniach.

A teraz najciekawszy fragment tego artykułu.

Samolot w kabinie miał przycisk oznaczony niebezpieczeństwo. Według instrukcji pilot był zobowiązany do jego użycia przed wystrzeleniem się lub koniecznością lądowania na terenie przeciwnika. Po jego uruchomieniu w ciągu kilku minut zostaną odpalone ładunki wybuchowe, które unieszkodliwią ważne systemy i urządzenia samolotu; stację radiolokacyjną, pilota automatycznego, komputer, zabezpieczenia elektroniczne, system sterowania bronią pokładową. Według relacji Bielenki piloci bali się tego przycisku, gdyż nie ufali swoim przełożonym. Podejrzewali, że przycisk działa natychmiast, bez żadnej zwłoki detonując ładunki, więc i pilot ginął. To podejrzenie wynikało z rozmów, jakie prowadzili przełożeni, którzy bardziej bali się tego, że samolot dostanie się w ręce wroga, niż zniszczenia tak drogiego sprzętu. Podejrzenie pilotów potwierdziło się. Władcy na Kremlu zawsze z nic miał życie ludzkie, dawniej, dzisiaj i w przyszłości. To się nie zmieni.

Bielenko i jego samolot stacjonowali w pułku na Dalekim Wschodzie. Dezerter dobrze zaplanował swoją ucieczkę. Zszedł na wysokość 30-40 m. Uniemożliwiło to śledzenie maszyny i ewentualne użycie pocisków typu SAM. Uruchomił radiostację podając sygnał, że jest w niebezpieczeństwie i wyłączył ją. Wyłączył stację radiolokacyjną i inne zbędne urządzenia. Miało to, przekonać kontrolę, że samolot prawdopodobnie się rozbił. Leciał w kierunku Japonii nie zwiększając pułapu powyżej 45 m i ze strachem patrzył na ubywające w strasznym tempie paliwo. Bał się katastrofy, bo za rozbity samolot nie dostałby obiecanej przez amerykanów nagrody. Odnalazł cywilne lotnisko Hakodate. Podczas lądowania użył spadochronów hamujących, ale i tak zabrakło długości RWY. Na szczęście samolot był cały.

Amerykanie przetransportowali maszynę do swojej bazy Hyakuri, także na terenie Japonii i tam wykonali wszystkie czynności. Amerykańskie studia nad samolotem wywoływały na przemian podziw i kpiny. Śmiano się na przykład z lamp elektronowych używanych w elektronicznych podzespołach, kiedy standardem były już tranzystory. Zaskoczyła ich natomiast konstrukcja wewnętrzna i jej wykonanie. To że osnową konstrukcji są ... zbiorniki paliwa wykonane metodą spawania.

Wielkie poruszenie wywołały silniki. Ich konstrukcja była prosta, wręcz powalająca prostotą. Spalały ogromne ilości paliwa. Były zdradliwe, bo miały tendencję do mimowolnego zwiększania ciągu. Dlatego piloci rosyjscy latali zdecydowanie wolniej niż wynikało to z możliwości płatowca i zespołu napędowego. Ale większym problemem było przegrzewanie się zespołu napędowego. Bielenko ujawnił, że pożary silników były stosunkowo częste. Ostatecznie podsumowano je jako nieefektywne.

Na amerykanach samolot sprawił dobre wrażenie w tematach: aerodynamiki, prostoty konstrukcji, łatwości eksploatacji, szybkości odtwarzania gotowości operacyjnej, stacja radiolokacyjna. Stwierdzono, że stacja radiolokacyjna jest trudna do zakłócenia, bo ma bardzo silny sygnał. Ale jednocześnie nie można jej używać poniżej 500 m pułapu, gdyż są duże zakłócenia od ziemi. Czyli samolot jest ślepy dla celów nadlatujących poniżej 500 m. Szacunek wzbudzały parametry lotne, ale w końcowym wniosku stwierdzono, że MiG-25 nie jest aż tak groźny dla rozpoznawczych ( szpiegowskich ) SR-71. Dodatkowo Bielenko twierdził, że MiG-25 z dwoma pociskami osiąga pułap 24 000 m, z czterema 21 000 m, a sam pocisk jest efektywny w użyciu do 27 000 m wysokości.

W 70/80-latach wieś gminna niosła, że Rosjanie sprzedają nam ( Lotnictwu Polskiemu ) tylko starą technikę, a nowej nie chcą. Prawda była trochę inna. Rosjanie sprzedaliby nam pewnie wszystko co dopuścili u siebie do lotów. Tylko, że nasi decydenci nie chcieli wszystkiego „nowego”, bo to nowe nie zawsze było lepsze od starego. Przykładów jest kilka; Jak-27 R w miejsce Ił-28 R, MiG-23 MF w miejsce MiG-21 bis, MiG-23 MB w miejsce Su-20, Su-25 w miejsce Lim-6 bis z perspektywą polskich PZL I-22 Iryda.

Opracował Karol Placha Hetman