10.04.2015r.

Piąta rocznica Zamachu Smoleńskiego.


Artykuł subiektywny


Mija pięć lata od zamachu Smoleńskiego. Tylko dzięki determinacji wielu ludzi, pod patronatem Sejmowej Komisji kierowanej przez Pana Antoniego Macierewicza, wolnymi krokami dochodzimy do połowicznej prawdy.


Na początek dygresja. Jak zwykle, w okolicach kolejnych rocznic zamachu, generałowa Anodina lub zespół lasku smoleńskiego wyskakuje z nowymi rewelacjami potwierdzającymi naciski prezydenta i winę pilotów. Tym razem udało im się odczytać kolejne fragmenty rozmów z czarnej skrzynki. Jest problem, bo biegi odkryli głos prezydenta państwa moskiewskiego towarzysza Putina i byłego już premiera Donalda Tuska. Oto stenogram:

Data 10.04.2010r. Godzina 06;15;15

W. Putin - Премьер-министр товарищ Дональд Туск. (Towarzyszu premierze Donald Tusk.) Я хотел заплатить соболезнования в связи с кончиной президента … (Chciałem złożyć kondolencje z powodu śmierci prezydenta ...)

D. Tusk - Leiser. Noch nicht zog. (Ciszej. Jeszcze nie wystartowali.)


W tym artykule skupie się na ludziach, którym zależało na zgładzeniu elity patriotyczno-narodowej i najwięcej zyskali na narodowej tragedii. Zacznę od tego, że Rzeczypospolita nie jest krajem demokratycznym. W Polsce nie ma także kapitalizmu. Rzeczypospolita jest krajem rządzonym przez oligarchię i obcą agenturę germańsko-moskiweską. W żadnym normalnym kraju czyściciel kominów, występujący w programie rozrywkowo-muzycznym „Szansa na sukces”, nie zostanie w ciągu kilku lat premierem. Żaden marny historyk nie zostaje prezydentem. Żadna słabiutka lekarka, nie mająca bladego pojęcia o funkcjonowaniu państwa, nie zrobiłaby oszałamiającej kariery politycznej w ciągu kilku lat. Przykłady można mnożyć. Mimo, iż są to ludzie z pierwszych stron gazet, to są tylko narzędziami w rękach innych, wielkich tego świata.

Obecna elita Trzeciej Rzeczypospolitej na masową skalę jest powiązana z poprzednim reżimem komunistycznym. Blisko cztery miliony ludzi z legitymacjami PZPR w 1989r., nie wyparowała. Spora część dziennikarzy i sędziów zrobiła karierę w Polsce tylko dlatego, że ich rodzice byli w przeszłości w SB i innych służbach PRL-u. Było to możliwe tylko dlatego, że nie udało się przeprowadzić lustracji i dekomunizacji. Krucjata przeciwko lustracji podjęta przez Adama Michnika i jego „Gazetę Wyborczą” okazała się skuteczna i na starcie podcięła korzenie młodej demokracji w Polsce, dewastując przejrzystość życia publicznego w naszym kraju. Setki tysięcy ojców i dziadków dysponowało argumentami nie do zbicia, aby zapewnić przyszłość swoim pociechom. Siatka powiązań kolegów z branży SB i temu podobnej, jednym telefonem załatwiała przyszłość latoroślom. W ten sposób miernota stała się elitą. Rzekomo nową. Trudno oszacować skalę zjawiska nepotyzmu aparatczyków komuny, jednak sądząc po kadrach Trzeciej Rzeczypospolitej, skala ta ukształtowała patologiczny charakter naszych elit.


Prezydent Rzeczypospolitej Bronisław Komorowski.

Pierwszym na mojej liście jest Prezydent Rzeczypospolitej Bronisław Komorowski.


Prezydent Rzeczypospolitej Bronisław Komorowski podpisuje kolejną ustawę, której nie czytał, bo jej nie rozumie. 2015r.

Na początek anegdota.

Para prezydencka Anna i Bronisław Komorowscy jadą limuzyną. Przejeżdżają obok budki z piwem. Przed nią stoi w poszarpanym i brudnym ubraniu mężczyzna, trzymając w ręku butelkę piwa. Pani Anna mówi – „To był mój narzeczony”. Na to Pan Bronisław - „Jak byś za niego wyszła, to nie byłabyś prezydentową”. Na to Pani Anna - „Kochany. Jak bym za niego wyszła to on byłby prezydentem”.


Jest to tylko anegdota, ale oddaje prawdę o karierze politycznej Bronisława Komorowskiego.

Bronisław Komorowski nie należy do osób inteligentnych i błyskotliwych. Popełnia wiele gaf, które usłużni dziennikarze zawsze przemilczają. Ze szczerego serca nienawidził Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wszyscy pamiętamy jego wypowiedź po ostrzale samochodu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji – „Jaka wizyta, taki zamach, bo z 30-tu metrów nie trafić w samochód to trzeba ślepego snajpera.” I wreszcie sławetne zdanie Bronisława Komorowskiego – „Może Prezydent gdzieś poleci i się to wszystko zmieni.” Jasnowidz? Nawiedzony? Nie, po prostu uczestniczył w przygotowaniach do zamachu.


Anna i Bronisław Komorowscy. Zdjęcie tygodnik „W Sieci” 2015r.
„Śpij kolego w ciemnym grobie, Niech się Polska przyśni tobie.”

Anna Komorowska

Żona Prezydenta, Anna Komorowska ma fascynujący życiorys. Jej rodzice to funkcjonariusze MBP (ministerstwo bezpieczeństwa publicznego), a później MSW (ministerstwo spraw wewnętrznych), zwolnieni w 1968r. na fali antysemickich czystek, do końca działali w PZPR. Ona sama była harcerką „Czarnej Jedynki” i wyszła za mąż za Bronisława Komorowskiego, silnie wówczas związanego z opozycją i Kościołem. Chociaż wcześniej żony prezydentów RP i ich rodziny – Danuta Wałęsa, Jolanta Kwaśniewska i śp. Maria Kaczyńska zostały dokładnie opisane przez media – w przypadku żony obecnego prezydenta niewiele o niej i jej rodzinie wiadomo. Sama nie ułatwia dziennikarzom pracy. Nie mówi o sobie i o swoich rodzicach. Tych informacji nie ma także w jej życiorysie na oficjalnej stronie internetowej prezydenta. Próba zrobienia z niej pierwszej damy spaliła na panewce. Informacje są natomiast w dokumentach, które znajdują się w Instytucie Pamięci Narodowej i w Archiwum Akt Nowych. Wolf i Estera Rojer – dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony matki – przed wojną mieszkali w Warszawie. 24 stycznia 1929 r. urodziła im się córka – Hana Rojer, matka Anny Komorowskiej. Dzięki wyrobionym podczas okupacji dokumentom Hana Rojer, córka Wolfa i Estery, zmieniła tożsamość: nazywała się Józefa Deptuła i była córką Jana i Stanisławy z domu Rybak. Do momentu wywozu do germanii mieszkała w domu Deptułów przy ul. Radzymińskiej na warszawskiej Pradze. Wyzwolenie spod okupacji germańskiej 16-letniej Józefie Deptuła przynieśli Yankescy żołnierze. Wróciła do Polski, do Białegostoku, gdzie mieszkała jej kuzynka Anna Wojszelska, działaczka Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, później Polskiej Partii Robotniczej, pracownik Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie, która w 1946r., załatwiła jej pracę w nadzorowanym przez NKWD Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego.

Z kolei dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony ojca – Władysław i Zofia Dziadzia – pochodzili z Krakowa. Mieli syna Jana, ojca Anny Komorowskiej. Jan Dziadzia, w lipcu 1945r., został odkomenderowany do II Armii Ludowego Wojska Polskiego, którą dowodził gen. Karol Świerczewski. Jako jeden z bardziej wykształconych żołnierzy (rozpoczęte gimnazjum, znał biegle niemiecki w mowie i w piśmie) został szefem kancelarii Inspektoratu Osadnictwa Wojskowego w Poznaniu. Prowadził kancelarię tajną i ogólną, wydawał skierowania na działki osadnicze na ziemiach odzyskanych. Jego przełożonym byli sowiecki generał Iwan Mierzycan i ppłk Jan Górecki, przedwojenny działacz Komunistycznej Partii Polski. Jan Dziadzia, już jako członek Polskiej Partii Robotniczej, skończył służbę wojskową w 1946r., a w 1948r., pracował już w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.

Jan Dziadzia i Józefa Deptuła poznali się na przełomie 1949/1950 i są przykładem tzw. resortowego małżeństwa. I chociaż takie związki były zalecane, to funkcjonariusze MBP na zawarcie małżeństwa musieli uzyskać zgodę przełożonych. Gdy przełożeni z MBP wyrazili zgodę, Józefę Deptułę przeniesiono służbowo ze Szczecina do Warszawy, przy czym zalegalizowano jej przybrane podczas wojny nazwisko. W 1953r., dostała dokument o zmianie personaliów: z Hany Rojer c. Wolfa i Estery, w nowym dowodzie osobistym będzie figurowała jako Deptuła Józefa c. Jana i Stanisławy.

Anna Komorowska urodziła się 11 maja 1953r. jako Anna Dziadzia. W 1954r. jej ojciec złożył wniosek o zmianę nazwiska – od 8 lipca 1954r. Jan, Józefa i Anna noszą nazwisko Dembowscy. W 1954r., Jan pracuje w Departamencie IV (zajmującym się ochroną gospodarki), natomiast Józefa pełni funkcję kierownika kancelarii Wydziału Ogólnego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Miasta Stołecznego Warszawy. Dwa lata później Józefa Dembowska pracowała już w wydziale ewidencji operacyjnej Wydziału „C” Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej. Oboje rodzice pną się po drabinie kariery. Rodzice Anny Komorowskiej są cenieni przez przełożonych z MSW: wielokrotnie nagradzani różnymi odznaczeniami, dostają kolejne podwyżki. Sytuacja drastycznie zmieniła się na początku 1968r. Do MSW zaczęły napływać antysemickie donosy, najpierw na Józefę Deptułę, a później na Jana Dembowskiego. Ostatecznie, jak niemal wszyscy funkcjonariusze MSW, których dotknęła czystka antysemicka, zostali zwolnieni. W 1969r. Anna Dembowska była już uczennicą renomowanego liceum im. Tadeusza Rejtana na Mokotowie i należała do drużyny harcerskiej im. Romualda Traugutta „Czarnej Jedynki”. Podczas jednego z rajdów harcerskich poznała harcerza Bronisława Komorowskiego, za którego wyszła za mąż w 1977r.


Bronisław Komorowski

Bronisław Komorowski przez kilka lat chętnie pisał w internecie o sobie i swoich przodka. Przez to nieźle nakłamał, bo przy bliższym przyjrzeniu się tym informacjom, nie ma w nich logiki. Na swojej stronie między innymi napisał - „Zygmunt Komorowski, mój ojciec (1925-1992), za czasów tzw. pierwszej okupacji sowieckiej i za okupacji niemieckiej działał w konspiracji (ps.Kor), a od jesieni 1943 roku był w AK. Pod koniec wojny ojciec przebijał się do Polski razem z Łupaszką. Złapali go bolszewicy z bronią w ręku, ale nie rozstrzelali jak stu innych, tylko wsadzili do więzienia. Za złoty pierścionek babuni strażnik wyprowadził go z celi, z której więźniowie trafiali pod stienku, do takiej w której siedzieli rekruci do armii Berlinga.”

Jak to możliwe, że nie został zabity mając broń w rękach i w ciągu paru miesięcy został oficerem LWP? Odpowiedź jest prosta - Zygmunt Leon Komorowski, ojciec Bronisława - był sowieckim agentem! Jest nim także Bronisław, który jak wskazuje przeciek z utajnionego aneksu do raportu o WSI, był sowieckim szpionem działającym w Polskich WSI. I pewnie dlatego p.o. prezydenta RP - Bronisław Komorowski, w ciągu pierwszych godzin po zamachu smoleńskim, dopilnował aby utajniony aneks do raportu o WSI przechowywany w pałacu prezydenckim - znalazł się w jego rękach.

W czasie wojny Polsko-bolszewickiej, dziadek Bronisława Komorowskiego był czekistą w armii Tuchaczewskiego i po sromotnym laniu w bitwie nad Niemnem w 1920r., dostał się do Polskiej niewoli. Zachowała się jego kartoteka jeńca wojennego. W październiku 1920r., dziadkowi Komorowskiego udało się zbiec i schronił się na Litwie w Kowaliszkach u Polskiej szlachty o nazwisku Komorowscy. Właściciele majątku zginęli z rąk moskali, a Szczynukowicz przywłaszczył sobie ich nazwisko. Tam w 1925r., narodził się Zygmunt Leon Komorowski, ojciec Bronisława.

Oczywiście Prezydent Bronisław Komorowski nie jest hrabią. Jego maniery na to nie wskazują.

Oficjalny życiorys Bronisława Komorowskiego wygląda pięknie – pochodzący z kresowego ziemiaństwa o tradycjach akowskich, nauczyciel historii w seminarium duchownym w Niepokalanowie, opozycjonista w PRL, represjonowany w stanie wojennym. Zwróćmy uwagę na represje jakie spadły na Bronisława Komorowskiego w czasie schyłkowym PRL-u. Sędzia Kryże wsadził go do wiezienia na miesiąc i był on internowany w stanie wojennym. Tysiące internowanych przetrzymywano w zakładach karnych lub na poligonach wojskowych, gdzie obowiązywał ich złagodzony regulamin więzienny. Istniał jednak jeden „internat”. Zupełnie inny od wszystkich pozostałych. Mowa tu o miejscu internowania w Wojskowym Ośrodku Wypoczynkowym w Jaworzu na terenie poligonu drawskiego, nad jeziorem Trzebuń. Ośrodek posiadał murowane domki, z ogrzewaniem, ciepłą i zimną wodą, z kompletnymi sanitariatami. W dodatku bardzo ładnie położony. Tutaj przetrzymywano „opozycjonistów szczególnie groźnych” dla systemu. Wydawałoby się, że tacy powinni przebywać w miejscu o zaostrzonym rygorze, lecz ci w Jaworzu mieli warunki bytowe zbliżone do słynnego ośrodka w Arłamowie. Transportowano ich tam śmigłowcami, by nie musieli tarabanić się sukami. Jedli szynki, kiełbasy, kabanosy, pomarańcze, banany, ananasy. Nie brakowało czekolady i ciast torowych. Sprowadzano najlepszy tytoń (między innymi dla Bronisława Geremka do jego fajki) i papierosy. I to w czasie kiedy w sklepach była tylko herbata i ocet. W Jaworznie tak zwani opozycjoniści podlegali procesowi uwiarygodniania zdobywając status pokrzywdzonego: Wł. Bartoszewski, A. Małachowski, T. Mazowiecki, B. Geremek, St. Niesiołowski, A. Czuma, B. Komorowski, A. Celiński, A. Drawicz, R. Bugaj, A. Szczypiorski, W. Woroszylski, A. Kijowski, H. Mikołajska, G. Kuroń, J. Jedlicki, J. Holzer, St. Amsterdamski, J. Kusnierek, M. Rayzacher, R. Zimand i inni. Część z nich stanowią lub stanowili elity III Rzeczypospolitej. Inni są lub byli w roli uśpionych agentów. Nasuwa się analogia do obozu w Griazowcu, gdzie NKWD umieściło 400 oficerów mogących się przydać w PRL.


Bronisław Komorowski „katolik”

Samo pokazywanie się z biskupami Kościoła Rzymsko-Katolickiego nie oznacza, iż w sercu i sumieniu jest się katolikiem. Jako historyk, uczył co prawda w seminarium duchownym, ale na pytanie dziennikarza - „Czy jest Pan za czy przeciw in vitro?, Bronisław Komorowski odpowiedział - „Ochach, proszę Pana! Czy Pan wie ilu ja proboszczów wychowałem?” Jaka inteligencja, taki poziom odpowiedzi.

Przypomnę jeszcze niemal regularne rugania kapłanów i biskupów za kazania, co jest niedopuszczalne i świadczy o poziomie prostactwa i braku szacunku do kapłanów.

Bronisław Komorowski przy pomocy swoich ludzi, Jana Dworaka i Krzysztofa Lufta, w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji gnębi Radio Maryja i Telewizję Trwam. Wiele lat wstrzymywali oni wejście TV Trwam na tak zwany cyfrowy multipleks. A kiedy już wpuścili, obłożyli TV Trwam maksymalnymi stawkami. Nienawiść, jaką reprezentuje obecna elita władzy do dzieł, które stworzył Ojciec Tadeusz Rydzyk wynika tylko z niezależności tych mediów.

Bronisław Komorowski nie jest ani katolikiem, ani nawet chrześcijaninem. Gdyby nim był nie podpisywałby wszystkich ustaw posuwanych mu przez Platformę Obywatelską i Polskie Stronnictwo Ludowe, które są antynarodowe i antykatolickie.


Kariera Bronisława Komorowskiego

Zachowania wskazujące na agenturalne postawy obecnego Prezydenta można mnożyć.


2000r.

Bronisław Komorowski steruje nagonką na pełniącego obowiązki wiceministra obrony narodowej Romualda Szeremietiewa, za rządów Jerzego Buzka. Romuald Szeremietiew został zawieszony, a następnie odwołany z tej funkcji m.in. na skutek publikacji Anny Marszałek i Bertolda Kittela w Rzeczpospolitej zarzucającej mu korupcję. Proces w tej sprawie trwał od 2005r. W dniu 24.10.2008r., sąd I instancji uniewinnił go od bezpodstawnych zarzutów. Cel agentury został osiągnięty. Usunięto Romualda Szeremietiewa z polityki.


2001r.

Bronisław Komorowski wykazał się wielką aktywnością w usunięciu Zbigniewa Farmusa, który był doradcą Romualda Szeremietiewa. Bronisław Komorowski oskarżył go o ustawianie przetargów. Po raz kolejny medialny prym wiodła gazeta Rzeczypospolita, na łamach której montowano oskarżające artykuły. Udającego się promem do Szwecji na urlop doradcę zaaresztowano w spektakularnej akcji z udziałem śmigłowców i komandosów w kominiarkach. Śledztwo trwało kilka lat. Sąd uznał nieuprawniony dostęp do tajemnicy państwowej i skazał go na dwa i pół roku więzienia. Totalna fikcja. Po wyroku Zbigniew Farmus wyszedł zaraz na wolność, bo zaliczono mu pobyt w areszcie śledczym. Łaskawcy. Cel agentury został osiągnięty.


2006r. Likwidacja WSI

Likwidacja WSI to był dobry kopniak w krocze agentury. Ludzie Wojskowych Służb Informacyjnych kształceni w CCCP, związani ideowo i biznesowo z państwem moskiewskim stoją w najbliższym otoczeniu Bronisława Komorowskiego, o wiele bliżej, niż pozwalałaby na to prosta zależność służbowa członków rozwiązanej formacji. Bronisław Komorowski jest rzecznikiem ich interesów niezgodnych z Polską Racją Stanu. Pamiętajmy, że jako jedyny z PO głosował przeciw rozwiązaniu WSI. W dniu 25.03.2015r., Bronisław Komorowski w zaprzyjaźnionym radiu ZET likwidację WSI nazwał „zbrodnią i hańbą”.


10.04.2010r.

To, że Bronisław Komorowski jest szpionem świadczy jego szybkość i aktywność w działaniu po zamachu smoleńskim.


21.04.2010r.

W tym dniu odbył się pogrzeb Anny Walentynowicz. Tuż po złożeniu trumny do grobu, chłopaki od marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego samochodem podjechali pod sam grób. Wysiedli z samochodu kompletnie pijani i rzucili wieniec na grób Pani Anny Walentynowicz. Przywieziony fotograf zrobił im pamiątkowe zdjęcie, do archiwum sejmowego. Delegacja położyła wieniec tuż przed zakopywanym właśnie grobem. Panowie musieli uważać, aby nie stracić równowagi i nie wpaść. Wszyscy byli nietrzeźwi. Natychmiast zameldowali komórką Marszałkowi Bronisławowi Komorowskiemu, że zadanie wykonane – „Wieniec jest na miejscu”. Doradca marszałka Bronisława Komorowskiego nie odpowiedział na pytanie, dlaczego delegacja zjawia się 2,5 godziny po ceremonii pogrzebowej, ani dlaczego na pogrzebie nie pojawił się marszałek Komorowski, mimo że tego dnia był w Gdańsku na pogrzebie Macieja Płażyńskiego.


Inni

Nie będę karmił czytelników informacjami o innych przedstawicielach obecnej elity rządzącej, która zyskała na zamachu smoleńskim. W internecie i nielicznej niezależnej prasie i TV można znaleźć dużo ciekawych tekstów na temat poszczególnych osób ze świecznika. Wymienię tylko ich nazwiska dla kolejnych pokoleń; Donald Tusk (częściej rozmawiał po niemiecku z Angelą Merkel niż po Polsku z zamordowanym Prezydentem Lechem Kaczyńskim), Radosław Sikorski (którego żona rządzi w ambasadzie Polskiej w USA, częściej urządzając Bar mictwy niż Opłatki), Ewa Kopacz (mierna, bierna, ale wierna. Preferuje styl rządzenia poprzez histerię), Grzegorz Schetyna (człowiek grupy wrocławskiej, która jest w opozycji do „chłopców” z Gdańska), Stefan Niesiołowski (kliniczny przykład człowieka stosującego „mowę nienawiści” wobec katolików, któremu jednak żadne sankcje nie grożą).


Opracował Karol Placha Hetman