Kontrakt na zakup M-28 dla Polskiego Wojska w 2008r.


Kraków 29.06.2011r.


Kontrakt na zakup kolejnych samolotów M-28 Bryza dla Polskiego Wojska w 2008r..

Analizując sprawę podpisania kontraktu na kolejne 12 samolotów M-28 Bryza dla Polskiej Armii musimy cofnąć się do 2003r.. W tym to czasie realizowany był kontrakt na dostarczenie samolotów transportowych CASA C-295 M, a także zawarto kontrakt na wielozadaniowe samoloty bojowe F-16.
Temu drugiemu kontaktowi miał towarzyszyć ogromny offset. Niestety w Polskiej rzeczywistości poskomunistycznej stał się on li tylko narzędziem propagandowym. Nie potrafiliśmy dobrze z niego skorzystać.
Nie udało nam się doprowadzić do montażu finalnego F-16 w Polsce, co nie było niemożliwe. Remonty F-16 w Polsce są nadal mało realne, a rozmowy w tym temacie ślimaczą się już 8 lat. Przede wszystkim offset nie zawierał praktycznie tego, co określamy jako „know-how”, czyli transferu nowoczesnych technologii.
Przeczytajmy, co w dniu 10.11.2006r. powiedział Bronisław Komorowski, z Platformy Obywatelskiej, wicemarszałek Sejmu ( a obecnie, 2011r. Prezydent Rzeczypospolitej ) – „Umowa offsetowa zawarta przy zakupie samolotów F-16 nic nie poprawiła w Polskiej gospodarce. -To stracona wielka szansa”. „- Umowie zakupu samolotów towarzyszy umowa offsetowa, która z winy lewicowego rządu jest tak sformułowana, że pozwala na nie wywiązanie się z deklaracji offsetowych. Ta umowa była źle negocjowana i źle podpisana” - oświadczył Bogusław Komorowski. 
Ale jest jeszcze coś bardzo interesującego. Przeczytajmy, co w dniu 31.07.2000r. ( czyli w czasie, kiedy trwały negocjacje nad wyborem samolotu ), powiedział także Bronisław Komorowski, wówczas Minister Obrony Narodowej - „Nie będzie samolotu, straci zbrojeniówka. Straci, bo rezygnacja z zakupu samolotu wielozadaniowego oznaczałaby stratę zamówień na 1,5 mld $ i niechybny upadek wielu przedsiębiorstw”. ( Tu drobne wyjaśnienie. Jest mowa o 1,5 mld $, bo to było 50 % kontraktu, który na tym etapie można było zainwestować tylko w sektor zbrojeniowy. ). I co? Był kontrakt i tak zbrojeniówka straciła, a pan Bronisław Komorowski cały czas uczestniczył w negocjacjach.
Kiedy w 2007r. wicepremier Roman Gierdych próbował doprowadzić, chociaż do forum na temat offsetu, jeśli nie do renegocjacji, to został przez polskojęzyczne media wyśmiany. 

Co w ogóle uzyskaliśmy w offsecie? Z tej całej papki medialnej udało się tylko uzyskać kilka konkretów. WSK PZL Mielec - promocja i sprzedaż samolotów typu Skytruck i Dromader na rynku USA. WSK Rzeszów – elementy silników Pratt & Whitney dla naszych F-16. WSK PZL Świdnik – promocja i sprzedaż W-3 i SW-4 na rynku USA.
Jankesi przejęli zakład WSK PZL Rzeszów. Tylko, że teraz Wojsko Polskie musi kupować części i silniki do śmigłowców po parokrotnie wyższych cenach. Nowy właściciel odmówił także produkcji przekładni do Polskiego śmigłowca SW-4. Produkcję ich musiano umieścić w Świdniku, co zwiększyło koszty. 

Tu dochodzimy do głównego meritum tego artykułu. Czyli samolotów M-28. 
W tym czasie ( 2004r. ) plany były bardzo ambitne. Oficjalnie mówiono o około 100 maszynach, z perspektywami na kolejne. Niestety, przyszłość okazała się dużo gorsza. Do 2008r. M-28 sprzedawał się słabo. Za granicę sprzedano tylko kilkanaście egzemplarzy; USA, Wenezuela, Kolumbia, Wietnam, Indonezja i Nepal.
Kompletnym fiaskiem zakończył się projekt, który miał polegać na pomocy Lockheed Martina w eksporcie 100 samolotów M-28 Skytruck. Jankesi zapewnili sobie prawo do nazwy Skytruck, a przez to zablokowali sprzedaż tych samolotów. Zamiast tego zakład w Mielcu w grudniu 2006r. został wykupiony za spłatę zadłużenia wobec Agencji Rozwoju Przemysłu przez jankeskiego producenta śmigłowców Sikorsky.
Przedostatnie samoloty M-28 dostarczono Wojsku Polskiemu w 2001r.. Kolejne 5 maszyn M-28 zamówiono w 2006r. Koniec służby przestarzałych An-2 był nieubłagany. Samoloty An-26 wycofano z Polskich Sił Powietrznych w 2007r.-2008r.. 
Zakup kolejnych An-28 dla Polskich Sił Zbrojnych powinien być nieuchronny. Umowę na 12 nowych M-28 zawarto w 2008r.. Zamówienie opiewało na samoloty w różnych odmianach.

Powinienem być zadowolony, że Wojsko Polskie kupuje samoloty produkowane w Polsce, gdyby nie kilka istotnych zastrzeżeń. 
Samolotów tych nie umieszczono w wykazie planowanych zakupów wyrobów i usług Departamentu Zaopatrywania Sił Zbrojnych MON w 2008r.. Wykaz ten jest opracowany na podstawie zatwierdzonego Planu Modernizacji Technicznej SZ RP w latach 2008r.-2009r.
Kontrakt podpisano bez stosownego przetargu. Rząd liberalnego Premiera Donalda Tuska twierdził, iż takie maszyny produkuje tylko Mielec (?).
Producent samolotów ( już nie Polska firma WSK PZL Mielec, bo przejęta przez United Technologies Holdings ) była wspierana przez wysokiego urzędnika Polskiego MON. Czyli niedozwolone lobowanie. 
Zakup samolotów już eksploatowanych w Wojsku Polskim wydaje się zasadny, gdyby cena była rozsądna. Tak nie było. Po przejęciu PZL Mielec przez obcego, nagle cena samolotów drastycznie wzrosła. Rzeczypospolita za 8 samolotów C-295 M zapłaciła 211,5 milionów USD, natomiast za 12 M-28 B/PT mieliśmy zapłacić 635 milionów złotych ( 52,92 milionów złotych za sztukę ). Kwoty w 2008r. porównywalne. W 2006r. za 5 M-28 budżet zapłacił 136 milionów złotych ( 27,20 milionów złotych za sztukę ). W ciągu dwóch lat cena M-28 wzrosła dwukrotnie; z 27,20 milionów złotych do 52,92 miliona złotych. Warto zaznaczyć, iż w 2006r. kwota 27 milionów już wzbudzała zastrzeżenia. 
Na tym nie koniec. W 2008r. zagraniczni odbiorcy za M-28 płacili niespełna 30 milionów złotych. To dlaczego nagle Polskie Wojsko ma płacić ponad 50 milionów złotych? Minister obrony narodowej Bogdan Klich powiedział, że w cenie jest pakiet wyposażenia lotniskowego i przeszkolenia 36 osób personelu. To znaczy, iż odbiorcom zagranicznym sprzedano samoloty, aby postawili je sobie na półce? Tym dziwniejsze, iż niektórzy zagraniczni odbiorcy kupili pierwsze maszyny, a my tylko dokupujemy. 
Pan Bogdan Klich powiedział także, iż samoloty otrzymają drogie wyposażenie obronne. A jednocześnie stwierdził, iż będą latały w kraju. Cieszy troska ministra o naszych lotników, tylko czy ostrzał rakietowy w Polsce im grozi? 
Do tego dorzućmy kolejną sprawę. W Planie Modernizacji Technicznej SZ RP w latach 2008r.-2009r., ujęto zakup koniecznych dla Polskiego Wojska dwóch samolotów wielozadaniowych transportowo-tankujących ( MRTT ). Na ten cel zagwarantowano 450 milionów złotych. Jednak Rząd Premiera Donalda Tuska skreślił ten program. Efekt jest taki, że Polskie Siły Powietrzne żebrzą u sojuszników o możliwość szkolenia pilotów F-16 Jastrząb w tankowaniu powietrznym. To po co kupno samoloty z taką funkcją? W sprawie MRTT od 2008r. zalega głucha cisza. 
W 2009r., rzekomo z powodu ogólnoświatowego kryzysu finansowego ( choć Premier Donald Tusk twierdził, że jesteśmy zieloną wyspą ), w MON poczyniono ogromne cięcia. Kontrakt na 12 M-28 zmniejszono do 8 maszyn. Zrezygnowano między innymi z dwóch samolotów dla VIP. Z matematyki wynika, że budżet powinien zapłacić około 424 milionów złotych. Lecz nic z tego. Zapłaciliśmy około 500 milionów złotych, czyli 62,50 miliona złotych za jeden samolot. 
W tym przedmiotowym zagadnieniu wielokrotnie interweniowali panowie; Roman Gierdych, Ludwik Dorn i inni. Lecz bez skutku. Tak wyglądało tanie państwo Premiera Donalda Tuska. Obecnie ( 2011r. ) czekamy na zmianę Rządu Rzeczypospolitej. Słabszy być nie może.

Opracował Karol Placha Hetman