10

10.04.2014r.

 

Czwarta rocznica zamachu Smoleńskiego.

Prezydent Lech Kaczyński w kokpicie Tu-154 M nb 102 Lotnisko Okęcie 2009r. Zdjęcie LAC

 

Mijają cztery lata od zamachu Smoleńskiego. Tylko dzięki determinacji wielu ludzi, pod patronatem Sejmowej Komisji kierowanej przez Pana Antoniego Macierewicza, wolnymi krokami dochodzimy do połowicznej prawdy.

Nadal w Polsce nie ma wraku, rejestratorów i zebranej przez moskali dokumentacji.

Osobiście, nie liczę na to, że postawa masońsko-liberalnego Rządu Rzeczypospolitej kierowanego przez Premiera Donalda Tuska i postawa Prezydenta Rzeczypospolitej Bronisława Komorowskiego, ulegnie zmianie.

Wspominam te osoby z rozmysłem, z uwagi na toczące się groźne wydarzenia na Ukrainie i aneksję Krymu przez państwo moskiewskie. Na postawę kołchozu Europejskiego i niewiędnącą miłość moskali i germańców. Na postawę pułkownika KGB Władimira Putina. Ten ostatni niespodziewanie oskarżył Rząd Donalda Tuska o sprawstwo wydarzeń na Ukrainie. I obaj panowie (D. Tusk i B. Komorowski) wpadli w panikę. Po wieloletniej likwidacji Polskich Sił Zbrojnych rozpoczęli potajemną mobilizację. Powołania do odbycia ćwiczeń wojskowych otrzymało co najmniej kilkanaście tysięcy młodych ludzi, którzy zdążyli załapać się na zasadniczą służbę wojskową.

Wyszło na jaw, że po objęciu urzędu Prezydenta przez Bronisława Komorowskiego, wziął sobie on na doradcę, dla opracowania strategii obronnej dla Rzeczypospolitej, pułkownik KGB Siergiej Naryszkin, który kierował zamachami bobowymi na domy mieszkalne w moskie, a które to zamachy miano przypisywać Czeczeńcom. Był to pretekst do agresji na Czeczenię i Gruzję. Wspólnie ustalono; iż najlepszą strategią dla Polski będzie sojusz z państwem moskiewskim.

To, dlatego Sejm Rzeczypospolitej nie ratyfikował umowy z jankesami o „Tarczy”. To, dlatego nasze wielozadaniowe samoloty bojowe F-16 Jastrząb stoją w hangarach, a na misje Air Policing w krajach Bałtów wysyłamy bezwartościowe bojowo MiG-29. To, dlatego ładujemy skromne fundusze w przedłużenie żywotności 16 maszyn MiG-29, zamiast z rezerw USA nabyć nieodpłatnie kolejne 32 lub 48 maszyny F-16 i zapłacić tylko za ich remont. Pozbylibyśmy się za jednym zamachem MiG-29 i Su-22, jednocześnie ujednolicając sprzęt. Tak jak było planowane w 2007r.. To, dlatego jest przeciągany przetarg i zakup śmigłowców bojowych dla zastąpienia wysłużonych Mi-24.

To, dlatego mamy najwięcej generałów na świcie. W 2011r. 119 generałów przy 99 778 żołnierzy, czyli 1 generał na 838 żołnierzy. Jest to najgorszy wynik na świecie. I co istotne większość z nich po moskiewskich szkołach. Ci po szkołach na zachodzie zostali zamordowani w zamachu smoleńskim. Znawcy tematu twierdzą, że powinno być tylko 20 generałów i to przy dwukrotnie liczniejszej armii. W 2013r. nasza armia liczyła już tylko 96 000 żołnierzy. Wciąż jest tendencja spadkowa.

A z początkiem 2014r., masońsko-liberalny Rząd Rzeczypospolitej Premiera Donalda Tuska wysmarował taką strukturę najwyższych szczebli dowódczych, że nikt nie jest w stanie jej pojąć – Czemu to ma służyć?

 

Zdjęcie Gazeta Polska 27.01.2013r.

Od stycznia 2013r. Prezydent Bronisław Komorowski i oficer KGB Siergiej Naryszkin spotykali się już oficjalnie.

 

Siergiej Naryszkin pełni funkcje przewodniczącego Dumy Państwowej państwa moskiewskiego. Oficer ten słynie z agresywnej retoryki w stosunku do naszego kraju. Naryszkin był także szefem Prezydenckiej Komisji państwa moskiewskiego ds. Przeciwstawiania się Próbom Fałszowania Historii ze Szkodą dla Interesów rosji. W sierpniu 2009r. opublikował artykuł, w którym ostro zaatakował Polskę. „Największą aktywność w rewidowaniu wyników II wojny światowej i pisaniu od nowa światowej historii przejawiają kraje bałtyckie. Tą samą drogą kroczą Polska i Gruzja, błędnie sądząc, że ich agresywne podejście do rosyjskiej historii, fałszowanie tej historii na szkodę interesów rosji, lepiej odpowiada ich interesom narodowym oraz przyniesie więcej politycznych i materialnych dywidend” - twierdził . I dodawał: „Za nabierającymi obrotów antyrosyjskimi akcjami i wypowiedziami wyraźnie widać dążenie do zrewidowania jej geopolitycznych wyników”.

 

Nowe informacje

Po trzech i pół-roku opublikowano raport z pracy, jaką wykonali archeologowie w miejscu zamachu. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że fakty stwierdzone przez Polskich archeologów rzucają po raz kolejny, światło na przyczyny i przebieg smoleńskiej tragedii i w sposób zasadniczy kwestionują ustalenia MAK i KBWLLP. Archeologowie potwierdzili, że samolot rozpadł się w powietrzu. I po raz kolejny Antoni Macierewicz skierował pismo do władz Rzeczypospolitej o wznowienie badań i pracy komisji w nowym składzie.

Raport archeologów opisał m.in. tygodnik "wSieci", który w artykule "Ukryty dowód na wybuch", powołał się na ekspedycję zorganizowaną przez naukowców z Instytutu Archeologii i Etnografii PAN, i przedstawił tezę, że rozpad samolotu na tysiące szczątków można tłumaczyć tylko "potężną eksplozją". Raportu nie zamieściło żadne z mediów trzymających pod kloszem obecną władzę w Rzeczypospolitej.
Reakcji władz państwowych, a właściwie jej braku nie będę komentował.

 

Zamach

Cztery lata temu słowo „Zamach” pisałem z niewielką podświadomą nutą, że może się mylę. Po roku nie miałem już żadnych wątpliwości. Rozwiali je ludzie stojący u steru władzy; Donald Tusk, Bronisław Komorowski, Radosław Sikorski, Ewa Kopacz i ich urzędnicy. Jestem wdzięczny im za to, utwierdzenie mnie w przekonaniu, że to był zamach.

Jak inne było działanie rządu PRL w 80-latach w sprawie dwóch katastrof Ił-62 i Ił-62 M.

Sam Pan Antoni Macierewicz (z taką zajadłością zwalczany przez pełniących najważniejsze funkcje w państwie), który musi ważyć każde słowo,  już używa określenia zamach. Hipotezę zamachu wzmacniają okoliczności poprzedzające tragedię - decyzje polityczne, personalne oraz przygotowania techniczne związane z lotem Tu-154 M nb 101. Szczegóły wizyty Premiera i Prezydenta w Katyniu w 2010r. ustalono na spotkaniu ministra Tomasza Arabskiego z Jurijem Uszakowem, zastępcą szefa administracji Władimira Putina. Spotkanie nie było oficjalne, a notatka, która powstała po nim została utajniona.

 

Moskale, przy aprobacie Polskiego Rządu stworzyli piramidę kłamstw, świadomie dewastowali i ukrywali wrak, fałszowali czarne skrzynki, niszczyli inne dowody. Samolot spadł, bo o przebiegu wydarzeń nie zadecydowali piloci, lecz zupełnie inne czynniki.
Zapis z czarnych skrzynek to tylko kopia, a zawarte na niej dane budzą duże wątpliwości specjalistów. Mogły zostać łatwo spreparowane. Kopia jest za długa w porównaniu do oryginału, jaki powinien być. Mityczna już, pancerna brzoza, okazała się wiatrołomem, który powstał kilka dni przed 10.04.2014r.. Do wybuchu doszło na wysokości 17 m nad ziemią. Samolot rozpadł się w powietrzu, a na ziemię spadły tylko jego tysiące szczątków. Dlatego wrak jest niekompletny. Samolot nigdy nie zszedł poniżej poziomu lotniska, co starano się nam przedstawić. Komisja Millera nie zbadała niczego. Ani brzozy, ani wraku, ani oderwanego skrzydła. Nawet nie zrobiła zdjęć, bo wzięła je z Internetu.

W raporcie Milera jest mowa o przeciążeniu 100 G. Takie przeciążenie nie występuje nawet w chwili pionowego uderzenia maszyny w ziemię. Wówczas powstaje wielki krater, o głębokości około 5-6 m. Takiego krateru w Smoleńsku nie ma. Aby powstało przeciążenie 100 G musiała nastąpić wewnętrzna eksplozja.

W raporcie Milera nie ma ani słowa, o tym jak destrukcji ulegał płatowiec. Wygląda na to, że w komisji Milera nie było żadnego inżyniera.

Komisja Milera utajniła szczegółowe plany techniczne samolotu Tu-154 M. Plany te powinny być powszechnie dostępne, nawet w Internecie, bo była to maszyna użytkowana w lotnictwie cywilnym i była w normalnej sprzedaży. To nie był samolot specjalny, rozpoznawczy, czy z niecodziennym wyposażeniem.

Pojawia się pytanie, skąd minister Radosław Sikorski, 30 minut po tragedii wiedział, że wszyscy zginęli, skoro jeszcze wtedy nie odnaleziono ciał ofiar katastrofy? I dlaczego już wówczas mówił o błędzie pilotów, zgodnie z sowiecka propagandą.

Dowody tyczące zamachu niszczyli zarówno moskale jak i służby specjalne w Polsce. Najbardziej spektakularnie niszczono wrak, którego części przemieszczano już pierwszego dnia, a następnie czyszczono, cięto na kawałki. Zwrócono się do strony Polskie, o odwiezienie wraku do huty, aby go tam przetopić. Sam Radosław Sikorski (minister spraw zagranicznych) stwierdził, że wrak to pamiątka, a nie dowód.

Tematem zaczynają się interesować inni eksperci. Wśród nich duński pilot mgr inż. Glenn Jorgensen. Chciał on przekonać innych naukowców, że raport MAK jest zgodny z rzeczywistością. Jednak przeprowadzone przez niego obliczenia nie potwierdziły tej tezy. Prowadzone przez niego badania wykazały, że samolot nie mógł w żaden sposób uderzyć w brzozę. Glenn Jorgensen nie wie, co było przyczyną tragedii, ale na pewno nie była nią brzoza. Skoro tak, to należy wznowić badania. Inżynier stwierdził, że gdyby on miał przeprowadzić zamach użyłby ładunku wybuchowego na niskiej wysokości.

Wspomnę także o dużych badaniach przeprowadzonych przez zespołu prof. Wiesława Biniendy z Uniwersytetu w Akron w USA. Jego obliczenia pokazały, że gdyby nawet końcówka skrzydła urwała się na wysokości 5 metrów, to musiałaby ona uderzyć w ziemię 12 metrów dalej. W rzeczywistości końcówka skrzydła została znaleziona 111 metrów za brzozą.

Są także badania; profesora Kazimierza Nowaczyka, profesora Chris Cieszewski, doktor Wacława Berczyński, inż. Marka Dąbrowskiego i wielu innych. Wspomnę jeszcze o wielu Polskich naukowcach, którzy swoje przemyślenia lub połowiczne badania ujawniają tylko zaufanym osobom przy kieliszku. Nie mówią tego oficjalnie bojąc się utraty pracę.


Premier Donald Tusk obawia się odpowiedzialności za to, co się stało i że czeka go Trybunał Stanu, a może Sąd Wojenny. Dlatego tak dba, aby sprawcom stanu wojennego nic złego się nie stało. Aby członkowie aparatu ucisku PRL mogli nadal brać wysokie emerytury, a ofiary umierały w chorobach i nędzy. Donald Tusk niczym się nie różni od Wojciecha Jaruzelskiego, Władysława Gomułki i im podobnych. Czekam na partyjny zjednoczeniowy zjazd, bo PO + PSL = PZPR. W Rzeczypospolitej rządzi oligarchia i obca agentura.

 

Obecne zaginiecie malezyjskiego Boeing 777 (8.03.2014r.) proponuje przekazać Komisji Jerzego Millera. Ten człowiek, ze swoimi ludźmi, przy błogosławieństwie Donalda Tuska i Władimira Putina, nie wyjeżdżając z Warszawy, odnajdzie samolot. Jest to moja gorzka ironia.

 

Opracował Karol Placha Hetman